miejski jogging

Miejski bieg. Po zdrowie czy toksyny?

Mieszkańcy miast przemykający po chodnikach tuż obok ruchliwych ulic. Ten widok nikogo nie dziwi. Warto wiedzieć, że bieganie w mieście ma swoich zagorzałych entuzjastów i przeciwników. Zanim wsuniesz na nogi sportowe buty, poznaj argumenty obu stron.

Czego się bać

Zagrożeniem dla biegaczy jest smog, czyli mieszanina toksycznych gazów, pyłów, metali ciężkich i benzoapirenu. Ten koktajl może stać się przyczyną chorób układu oddechowego, w tym astmy. Codzienne wdychanie zanieczyszczeń zwiększa również ryzyko zachorowania na nowotwór. Dlaczego biegacze narażeni są bardziej niż spacerowicze? Podczas wzmożonego wysiłku oddech staje się szybszy. W konsekwencji dawka toksyn, która dostaje się do organizmu jest większa niż zwykle. W 2014 roku Europejska Agencja Środowiska zbadała 386 miejsc pod kątem zanieczyszczenia środowiska w całej Europie. Aż 6 polskich miast znalazło się w pierwszej dziesiątce. Kraków zajął niechlubne 3. miejsce. Silne zanieczyszczenie występuje także w Sosnowcu, Katowicach, Zabrzu, Gliwicach oraz w Nowym Sączu.

Biegać mimo wszystko


Z powodu zanieczyszczeń całkowicie rezygnujesz z biegania? Poznaj argumenty przemawiające za tym, aby kontynuować aktywność sportową na otwartej przestrzeni. Przede wszystkim bieganie zwiększa wydolność układu oddechowego. Według badań przeprowadzonych na myszach, systematyczna aktywność w niesprzyjających warunkach uodparnia organizm na uszkodzenia tkanek miękkich spowodowanych toksynami, hamuje także wzrost interleukiny 6, która zmniejsza ryzyko stanów zapalnych oraz nowotworów.

Powietrze pod kontrolą

Czy zatrważająca liczba spalin w powietrzu oznacza, że najlepiej odpuścić sobie bieganie w miejskiej aglomeracji? Niekoniecznie. Rozsądnym rozwiązaniem jest śledzenie stężenia ilości trujących zanieczyszczeń w danym mieście i unikanie aktywności, kiedy jest ich w powietrzu zbyt dużo.

Najlepsza pora na bieganie? Wczesne godziny poranne oraz wieczorne, poza godzinami szczytu. Im mniej samochodów na ulicach, tym lepiej dla biegacza. Zanieczyszczenia są znacznie mniejsze przy silnym wietrze, a także w czasie deszczu i tuż po burzy – te zjawiska atmosferyczne oczyszczają powietrze. Nie sprzyja za to upał. W gorące, letnie dni lepiej zrezygnować z biegu w plenerze na rzecz treningu na bieżni w klimatyzowanej siłowni. Pamiętajmy również, aby zwracać uwagę na stopień zanieczyszczenia powietrza zimą – wówczas najwięcej szkodliwych zanieczyszczeń pochodzi ze spalania węgla i oleju opałowego w ciepłowniach i prywatnych domach.

4 thoughts on “Miejski bieg. Po zdrowie czy toksyny?”

    1. Wiks z jednej strony się z Tobą zgadzam i uważam, że nie można dać się zwariować. Z drugiej strony zanieczyszczenie powietrza w polskich miastach jest skandaliczne. Nasza świadomość ekologiczna jest zerowa. Liczy się PINIONC, a my przecież jesteśmy wszyscy biedni i nie stać nas na takie fanaberie jak ekologia.

      Mieszkam w Krakowie, najbardziej zanieczyszczonym mieście w Polsce (położenie w dolinie sprawia, że ten cały syf ciężko stąd wywiać). Dlatego ja staram się biegać na bieżni, szczególnie zimą, kiedy cały ten syf z ogrzewania wisi w powietrzu. Często jeżdżę do lasu (około 8 km, ale mysle, ze warto). W najgorszym wypadku wybieram park. Rozważam też kupno maski.

      Trzeba o tym mówić głośno, bo w końcu zabiorą nam wszystko. Łącznie z powietrzem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *